Takie właśnie jest życie...
Kategorie: Wszystkie | Przemyślenia | Psy
RSS
sobota, 27 grudnia 2008

... już po Świętach. Aż trudno uwierzyć jak szybko zleciało. Kiedyś TO miało magię. Kiedyś TO było wielce wyczekiwanym momentem. Kiedyś... . Teraz TO jest coraz bardziej organizowane, wyprawiane pod kątem "od niechcenia". Teraz TO już jest coraz bardziej szare i zwykłe. Teraz... . Teraz choinka mnie już tak nie zachwyca. Teraz to rodzinne spotkanie nie jest już taki bardzo ważnym wydarzeniem. Dostatek jedzenia w wieczór Wigilijny nie robi wrażenia. Święta nie są już oryginalne, jedyne w swoim rodzaju. Wyglądają właściwie jak każde inne święto. Cały czas zbierają się te same osoby, z którymi spotykam się teraz prawie codziennie. Kiedyś, gdy moja kuzynka Marta mieszkała w innym mieście zawsze wyczekiwałam na nią w swoim pokoju. Teraz rozmawiamy przez GG, dzwonimy do siebie lub przychodzimy. Dlaczego to co dobre szybko znika? Dlaczego dzieciństwo tak szybko mija? Dawniej dzieciństwo trwało o wiele dłużej niż teraz. Dzisiejszy świat nakłada na mnie (i nie tylko) ogromnie dużo obowiązków. Coraz trudniej w tym wszystkim się połapać. Ciągle ktoś odemnie wymaga. Zrób to, zrób tamto... . Może sie wydawać, że teraz dzieci to wielkie leniuchy. Wydaje mi się, że to presja jaką na nas się kładzie powoduje bunt, rozdrażnienie itd. 7-8 godzin to czas jaki spędzam w szkole w VI klasie. Doliczyć do tego odrabianie prac domowych około 2 godzin. O, i jeszcze zajęcia dodatkowe. Kiedy i gdzie mamy się odstresować? O 19.00 już jest ciemno więc nie pójdziemy wyhasać się do lasu. Weekendy nie wystarczają. W mojej klasie jest pewna dziewczynka, z którą kiedyś bardzo się lubiłam. K. kiedy się troszeczkę przyłożyła dostawała 5, a nawet 6. Niestety teraz jest nawet zagrożona z matematyki. Nie potrafię podać wystarczających argumentów, aby udowodnić, że nie każdy uczeń, który ma złe stopnie jest nieukiem. Uważam, że stawiane nam są za duże wymagania. Oczywiście po skończeniu podstawówki powinno znać się ułamki, liczby ujemne, najważniejsze daty z historii Polski, części zdania i mowy, w zakresie podstawowym jeden język obcy, ale uczenie sie włoski nazw na muzykę? Teraz, gdy spojrzałam na to wszystko okiem dorosłego, nauczyciela nie wydaje mi się żeby to było dużo, ale patrząc na to jak uczeń przychodzi mi na myśl zabieranie nam dziecinstwa. To świat zmusza nas szybciej dorosnąć - świat jest do tego przygotowany, ale czy my, dzieci? Tęsknię za beztroskim życie małego szkraba. Kiedy każdy w swoim tępie poznawał i odkrywał tajemnice świata. Wolniej, czy szybciej w końcu doszedł do czegoś np. kolorowania bez wychodzenia za linie z pomocą innych lub bez. Chciałam zwrócić również uwagę na tempo jakie jest nam, uczniom narzucane. Dodawania, odejmowania oraz tabliczki mnozenia uczyliśmy się przez 3 lata (klasy I-III). To samo z częściami mowy. Przez trzy lata poznaliśmy rzeczownik, czasownik, przymiotnik, przysłówek i biernik, natomiast przez 2-3 miesiące mamy opanować ułamki, liczby wymierne. Przez niecały tydzień tłumaczone są części zdania: podmiot i orzeczenie. Owszem niektóre rzeczy są łatwe, ale uważam, że zbyt mało czasu jest poświęcane w szkole na utrwalanie zdobytej wiedzy. W domu- hmmm, ciekawe, czy przy 8-9 przdmiotach uda się z dnia na dzień opanować materiał i przez kolejne dni dokładać sobie kolejne części materiału. Ładnie to może to wygląda tylko w marzeniach. W praktyce... aż starch o tym pisać. Ludzie! Nie jesteśmy maszynami, które sie nie męczą, wszystko ładnie pięknie i szybciutko wchodzi im do głowy. Nie zawsze mamy dobry dzień, mamy swoje dziecięce problemy, które dopiero za pare lat będą śmieszyć. Szkoła nie może nam przysłaniać kolegów i koleżanek. Dajcie nam żyć. Dajcie nam odetchnąć, odpocząć.

Ten problem dotyka również dorosłych. Cały ten świat jest zabiegany, wszystko szybko, szybko... . HELP! Chcecie żebyśmy byli mądrymi ludźmi, robicie to dla naszego dobra. Staramy się to zrozumieć, ale czy wy nie widzicie, że my nie nadążamy!? Nie nadążamy za dzisiejszym światem. Tyle się mówi o małych dzieciach. Psycholodzy podpowiadają rodzicom, że nie ma co się martwić jeżeli dziecko jeszcze nie mówi, czy nie chodzi. Wszystko w swoim czasie... no właśnie... . To też nas się tyczy! Na tym również polega problem pociechy z Świąt. Nie potrafimy się nimi cieszyć, ponieważ stres jeszcze w nas siedzi. Jesteśmy przemęczeni. Nie wytrzymujemy... . Kiedyś Święta miały to coś. To my ludzie zniszczyliśmy ich magię. Lepszy świat? Czy ja wiem... . Chyba wolałam tamten, gdzie komputery, TV itp. nie było tak bardzo rozpowszechnione. Mam dosyć! Już nie cieszą mnie drobnostki. Dlaczego ?! Chce się zatrzymać i zejść z tej okropnej karuzeli, ale... nie mogę... .

Dziękuje za uwagę.

Już mniej optymistyczna. Marysia.

P.S. "The Sprit Of Christmas Past" - Enya

wtorek, 23 grudnia 2008

Jutro Wigilia. Cała rodzina zbierze się w domu wujka. Będziemy dzielić się opłatkiem, składać sobie oby jak najbardziej szczere życzenia, zasiądziemy do wspólnej kolacji. W końcu nadejdzie punkt kulminacyjny programu, czyli prezenty... :) Uwielbiam ten moment. Szeleszczący papier, śmiejące się oczy rodziców, ach :) Najbardziej w prezentach podoba mi się ich niewiadoma zawartość. Kiedy byłam mała nigdy nie mówiłam rodzicom co chciałabym znaleźć pod choinką. Może i to nawet lepiej? W ubiegłym roku wszystkim na około rozpowiadałam, że bardzo bym chciała dostać cyfrówkę, a dwa lata temu grę The Sims 2. Tydzień przed Świętami nie mogłam usiedzieć w miejscu. Nie mogłam się doczekać prezentów. Po otwarciu byłam baaardzo szczęśliwa. Po kilku dniach radość minęła i czułam niedosyt. Przy niespodziankach nigdy coś takiego tak szybko nie zachodziło.


W tym roku napisałam po raz drugi list do Świętego, który poszedł na widok publiczny. Rodzice niby nie znają treści listu i niby go wysłali do Mikołaja ( tak, tak tato. Cały czas jednak zastanawiam się jak wysłałeś list mojej siostry w sobotę koło 22.00 bez koperty i znaczka :p ). Pomyśleć, że mam już 12 lat, w kwietniu egzamin szóstoklasisty, a nadal wierzę w Św. Mikołaja przynoszącego grzecznym dzieciom prezenty :p Jasne, że wiem doskonale, że to rodzice kupują nam prezenty, ale kiedy patrzę na moją młodszą siostrę piszącą list do brodatego pana i to z taką wiarą i ufnością, to poprostu powstrzymać się nie można. Miło było poddać się wodzy dzieciństwa i fantazji... :) Żeby się jakoś "wyróżnić" od maluchów piszących listy, przetłumaczyłam swój na angielski. Efekt końcowy (z przebijającymi mazakowymi obrazkami) był przyzwoity :p Poprosiłam o:

  • Najnowszą płytę Enyi "And winter came" - Ta płyta wydana 10 listopada jest niesamowita. Ma zimowo-świąteczny klimat. Zachwycił mnie promujący płytę utwór "Trains and winter rains". Posłuchajcie http://pl.youtube.com/watch?v=_3GmF_YlJbs&feature=related

  • Grę Monopoly - tego prezentu najprawdopodobniej nie dostane, ponieważ jest on dość drogi. Aż tak bardzo mi na nim nie zależy, ale miło byłoby wieczorem pograć sobie w Monopoly ;)

  • Książkę o kosmosie - kosmos to moje nowe hobby. Od nocy meteorytów widocznych w Polsce o północy z 13 na 14 grudnia zaczęłam się interesować gwiazdami i planetami. Zainteresowanie psami spadło właściwie do minimum. Owszem, nadal kocham moje pyśki, ale już nie tak przesadnie. Ogólnie od ostatniego postu wiele się zmieniło. Moim wymarzonym zawodem jest: psycholog lub architekt. Architekt, ponieważ technika to mój ulubiony przedmiot w szkole-z projektu mieszkania dostałam 6+ !!! :) Psycholog, ponieważ wiele koleżanek radzi się mnie w wielu sytuacjach co w naszym wieku naprawdę się przydaje. OK, zeszłam z tematu...

  • Słodycze- z powodu moje ogromnego zamiłowania do czekolady, kremów i budyniu :)

  • Film na DVD- jest mi to obojętne. Tak sobie strzeliłam :p

Teraz tak patrząc to całkiem fajne miałam w tym roku zachcianki :) Trochę wyszłam na materialistkę, czy coś w tym stylu, ale powinno się korzystać z dobrodziejstw tego świata. Oczywiście z umiarem! Uważam, że świat jest dla ludzi, a ludzie dla świata; listy dla dzieci, a potem dla Mikołaja.


Tysiąca choinek w lesie,
prezentów ile Mikołaj uniesie,
bałwana ze śniegu,
mniej życia w biegu,
oraz tyle radości
ile karp ma ości.
Śniegu po pachy,
tłustej kiełbachy,
do nieba choinki
oraz wędzonej szynki.

Życzy z całego serca, szczerze, z optymizmem, lekką melancholią, nadzieją i uśmiechem na ustach: Marysia.

środa, 01 października 2008
 Najpierw wrzesień. Trochę słońca trochę deszczu. Zaczęło się przestawianie biologicznego budzika z 10.00 na 7.0 (5). Nie było źle. Moje czujniki jeszcze miały odrobinę baterii i pamiętały o budzeniu. Trochę tęskniłam za słodki lenistwem, ale gdy sobie pomyślałam o nudnych poniedziałek szybko wracałam do lekcji.

 Później jesień. Na dobre wkręciłam się w wir prac domowych i nauki. Efektem są 5 z kartkówek i 6 ze sprawdzianu :) Coraz mniej czasu dla moich psów i znajomych. Nawet w weekendy nie mam czasu nadrobić zaległości u przyjaciół.

 Teraz październik. Przestawiłam się z nic nie robienia na pracę. Trudno mi nadążyć nad wymaganiami niektórych nauczycieli np. dziś 1 października pani od angielskiego zrobiła kartkówkę dyscyplinarną chyba przez gadulstwo Damiana. Wyobraźcie sobie pisać w VI klasie kartkówkę zaliczaną do klasówek (a według regulaminu szkolnego klasówka musi być zapowiedziana z wyprzedzeniem tygodnia) i na poziomie LICEUM !!! Normalnie myślałam, że nie wytrzymam. Skąd mamy wiedzieć jak wyglądają jakieś fikuśne konstrukcje lub zupełnie nowe słówka np. Zaćmienie słońca. Na koniec pani dodała, że da sobie uciąć głowę jeśli ktoś napisze poprawnie chociaż jedno zdanie (czyli miałby 1+). No i pisaliśmy przez 5 minut tzn. Tylka ja próbowałam, bo inni nie wiedzieli nawet jak się do tego zabrać… Na dodatek kiedy je niby sprawdzała (przeglądała na szybko) dobiła mnie słowami „Marysia, też masz jedynkę”. Wyglądało to tak jakby chciała mi powiedzieć „Nie myśl, że jesteś wszechwiedząca”. A ja nawet nigdy tak nie myślałam! Pani zachowała się bardzo wrednie. Według mnie cieszyła się w głębi duszy, że mamy te pały – chociaż niezgodne z regulaminem. Naprawdę zachowała się tak jak na nauczyciela nie przystoi. Kiedy przeglądała w czasie lekcji dogłębnie nasze kartkówki powiedziała „ A Tomek wiedział jak jest wodospad”. OCZYWIŚCIE, że musiała pochwalić swojego pupilka. A mnie za dobre słówka, które znałam na 100% nie pochwaliła. Co za nauczyciel! Powinien starać się aby klasa miała jak najlepsze wyniki w nauce, a tu? Widziała na 10000%, że nikt nie będzie miał nawet 1+.

Wszystko wskazuje na to, że chciała nas nastraszyć lub kogoś z nas dobić (najprawdopodobniej MNIE), ponieważ… a sami zobaczcie „No dobrze, dam wam ostatnią szansę, ale następnym razem wstawię te jedyny i pokażę na wywiadówce waszym rodzicom (..)”  Ehe, już to widzę. Dobrze pani wiedziała, że to niezgodne z regulaminem. W ogóle cała ta kartkówka, stres i strach, którego się przez panią najedliśmy jest niezgodnym z regulaminem!  Ma pani szczęście, bo jakby dowiedziała się o tym moja mama, to byłaby taka awantura, że na przerwach i w pokoju nauczycielskim tylko jeden temat byłby maglowany.

I przyjdź tu teraz taki dniu nauczyciela i podziękuj takim ludziom jak pani O. K. za ich pracę. To jest po prostu NIENORMALNE.

 Notka długa więc tylko, króciutko i na temat.

Za 15 dni mam urodziny i z tej okazji w ten weekend jadę z mamą na zakupy. Mama kupi mi porządne spodnie i może kilka bluzek. Nie mogę się doczekać sob/ndz ! Może uda mi się tam od stresować.

Pozdrawiam.

 

piątek, 26 września 2008

Do folderu Lustrzane Jezioro dodałam kilka nowych piosenek w tym "Angels" Morandi'ego. Bardzo spodobała mi się piosenka, ale jeszcze bardziej treść teledysku. Sami zobaczcie: http://www.youtube.com/watch?v=NMPAIAvWbzQ . Bardzo się wzruszyłam pod koniec teledysku. Dziecko-aniołek obudziło w ludziach dobroć ...

Zastanawiam się, czy na świecie są jeszcze dobrzy ludzie. Tacy, którzy każdemu pomogą w lekcjach, podzielą sie kanapką, znajdą chwilę aby z kimś porozmawiać. Bardzo bym chciała aby na świecie było wielu dobrych ludzi. Takich, którzy nie zazdroszczą, nie będą patrzyli na kogoś ubrania i portfel. U mnie w klasie nie ma osoby, która by zrobiłaby dla mnie coś bezinteresownego. Chyba to zazdrość o oceny :( Dobrze, że w innych klasach mam swoje koleżanki. Mam swoje "anioły".

Z drugiej strony sama od kogoś wymagam dobroci, a powinnam spojrzeć na siebie. Powinnam zaząc zmieniać świat, ale od siebie... .Tak też zrobię. Najpierw zacznę, hmmm... może będę każdemu kto będzie potrzebował pozyczać kredki lub ołówek? Spróbuję! Spróbuję być aniołem (z małymi rogami oczywiście :p )...

wtorek, 23 września 2008

 Wczoraj babcia poczuła się gorzej więc mama Marty (mojej kuzynki) zwolniła ją z 6 lekcji, aby pomogła babci i popilnowała Gosię (moją siostrę). Na 7 godzinę już wróciła do szkoły. Dzisiaj rano trochę się posprzeczałam z babcią o błahostkę, a ściślej mówiąc o różową kurtkę, którą miałam założyć do szkoły. Po lekcjach w domu panowała dziwna atmosfera. Było jakoś tak smutno i na dodatek... mama gotowała obiad (!). Zawsze obiad gotowała babcia. Przeczuwałam, że coś jest nie tak, ale nie podejrzewałam najgorszego - babcia jest w SZPITALU! Łezka zakręciła mi się w oku. Mamie zresztą też. Nie mogłam zjeść obiadu, ani nawet się uśmiechnąć :( Mama była poddenerwowana więc nie mówiłam jej o wyczynach Gośki w szkole... . Było nam bardzo smutno więc nie warto było przytłaczać mamy jeszcze bardziej.

 Ile razy w życiu mówiliście "mam dosyć mojej mamy", "mam gdzieś mojego ojca", "bosz, znowu jedziemy do dziadków? Napewno zaraz zaczną swoją gadkę na temat mojego zachowania itp.", "O, nie! Tylko nie ciocia..." lub podobne teksty? Rzadko? A ile razy mówiliście swoim rodzicom, dziadkom, czy rodzeństwu, że ich kochasz? Pewnie też rzadko. Najprawdopodobniej uświadomisz sobie to gdy będziesz chory, a wszyscy zaczną się tobą zajmować lub gdy kogoś Ci zabraknie. Teraz może jesteś zły, ponieważ mama nie pozwoliła Ci iść na imprezę, ale ona to robi wyłącznie z troski o Ciebie! Kto pierwszy zrobi Ci okład gdy będziesz miał gorączkę? Kto pomoże Ci w niezrozumiałym zadaniu z przyrody? Kto pomoże dobrać do białej bluzki odpowiedni fason spodni? Oczywiście rodzina i bliscy przyjaciele. Doceń to już dziś, bo jutro może być lub za późno... .

 Co zrobisz gdy wrócisz ze szkoły głodny jak wilk i nie będzie ugotowanego obiadu tak jak zawsze? Czy docenisz wczorajszą „okropną zupę” ? Wcześniej nie doceniałeś, że mama musiała iść do sklepu, wydać pieniążki, poświęcić swój czas i siłę na ugotowaniu pomidorówki, którą dzisiaj jadłeś po męczącym W-f? Chyba nie. Ta historia z babcią dużo mnie nauczyła. Nauczyła mnie cieszyć się tym co mamy, nie wybrzydzać i doceniać trud jaki włożył np. w naprawę roweru tato. Już dzisiaj zacznę sprzątanie domu. Kiedy babcia wróci chcę zrobić jej niespodziankę w podziękowaniu za trud i poświęcenie dla mnie :)

 Jutro będą wyniki badań. Chcę aby babcia jak najszybciej mogła wrócić do domu. Napewno będę się musiała nią opiekować. Postaram się przez kilka pierwszych dni po przyjeździe babci do domu być grzeczniejszą i mniej pyskatą niż do tej pory :p

 Teraz trochę o nowych dziewczynach, o których pisałam 1 września. Ola zaklimatyzowała się aż za dobrze. Jej najlepszą koleżanką jest Natalia S. Olcia ma już za sobą uwagę z matematyki, karę z angielskiego minusy za brak prac domowych i kilka siniaków od chłopaków z klasy. Strasznie dużo gada na lekcjach i się wygłupia. Na przerwach cały czas przebywa w towarzystwie Natalki i chłopaków, którzy ją ganiają. Chyba jej się u nas podoba :) Małgosia nie ma stałej koleżanki. Może dlatego, że jest troszkę przy kości i niektórzy się z niej jeszcze wyśmiewają. Słabo się uczy, ale z pomocą Oli, mojej i Natki chyba zaliczy tą tabliczkę mnożenia :) W tamtym tygodniu na świetlicy ładnie nam odpowiadała. Martwią mnie trochę jej zaległości szczególnie z angielskiego. Ma problem z odmianą czasownika 'to be' i z przetłumaczeniem prostych słów np. friend. Można miło z nią pogadać. Ma poczucie humoru i fajnie się z nią rozmawia. Szkoda, że jej koleżanki z poprzedniej klasy rozdrapują stare rany. Gosia boi się iść nawet do sklepiku, który jest w gimnazjum! Jest mi jej żal, że nie może zacząć wszystkiego od nowa. Z drugiej strony powinna się powstrzymać przed obgadywaniem tych dziewczyn i natrętnym dzwonieniem do nich. Ogólnie są fajnymi dziewczynami, które mogą być wspaniałymi przyjaciółkami i uczennicami z nie co wyższymi stopniami. Życzę im aby im się to udało :)

Dzisiaj notka jest długa więc... miłego czytania :)

Zmykam pograć trochę na klarnecie - dla dziadziusia

.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5